Zaloguj się

Użytkownik *
Hasło *
Pamiętaj mnie

Zarejestruj się

Pola oznaczone (*) są wymagane.
Nazwa użytkownika *
Użytkownik *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Captcha *
Reload Captcha
Wzgórza oliwskie nad Doliną Czystej Wody Wzgórza oliwskie nad Doliną Czystej Wody fot. Tomasz Strug

Sen o zimie

Mar 16, 2011

Krótkie spojrzenie o świcie przez okno. Widać świeży, dziesięciocentymetrowy śnieg. No i mamy niedzielę. Cały, wolny dzień! Teraz wszystko dzieje się w mgnieniu oka! Narty nasmarowane już wczoraj wieczorem. Świat stał się wspaniały! Wszędzie mocno zaśnieżone domy i drzewa. I do tego pierwsze połyskujące promienie porannego słońca.

Narty już zapięte i prawie szusem pędzę w dół ulicy w stronę Targu Siennego. Przy Bramie Wyżynnej stoi już cała grupka innych zapalonych narciarzy. W oczekiwaniu na tramwaj do Oliwy rozgrzewamy się tupaniem i wymachiwaniem rękami. Od czasu do czasu, gdy znajomi się pozdrawiają, słychać zmarznięty okrzyk "niech żyją narty!". Mimo że wymarźliśmy, to nastroje i tak są wspaniałe. Ciepło zrobi się nam dopiero gdy narty zaczną ślizgać się po śniegu.

Nareszcie nadjeżdża dwójka. "Narciarze do szeregu!" "Uważajcie, bo motorniczy nie jest dziś miły". "Człowieku, z tyłu jest już pełno!" Idziemy więc na przód, żeby motorniczy przestał się trząść ze strachu o szyby swojego pięknego, modnego tramwaju dumy wszystkich gdańszczan.

W tramwaju jest coraz ciaśniej, wiązania nart uwierają w plecy. Przy głębszym wdechu w ciało wbija się kijek. Kohlenmarkt (Targ Węglowy), dworzec kolejowy, Olivaer Tor (Brama Oliwska), Markt Langfuhr (Rynek we Wrzeszczu - teren przed dzisiejszym Manhattanem) na każdym przystanku czeka nowy tłum. Każdy chce jak najszybciej dotrzeć do lasu. Większość jedzie do Friedensschluss (przystanek Abrahama), inni do Oliwy.

"Abrahama!" - Nareszcie nam się udało! Narty zapięte, no to w drogę. Co wprawniejsi koledzy odbijają od grupy a początkujący robią pierwsze, ostrożne kroki. Nie trwa to długo, do czasu aż zostaje wyślizgany tor, który nazywamy "wanną". Każdy tor przynosi nową grupę ludzi. W lesie wszyscy szybko się spotykają. Na oślej łączce słychać zmieszane upadki, śmiechy i przekleństwa.

I wnet przejmuje mnie las swoją ciszą, swoimi mocno zaśnieżonymi drzewami i ścieżkami. Wszystko, całą codzienność pozostawiam za sobą. Towarzyszą mi tylko moje narty. Jest nieskończenie wiele dróg, leśnych ścieżek i celów, które można łatwo osiągnąć. Dla każdego się coś znajdzie: dla wygodnych Dolina Radości lub Krzaczasty Młyn (teren dzisiejszego Zoo). Kto chce szusuje dalej, aż do Sopotu lub Wielkiej Gwiazdy.

ZOOd

Pensjonat Krzaczasty Młyn około 1930 roku
ze zbiorów Piotra Leżyńskiego

Ci którzy jadą bezpośrednio do Oliwy, idą dalej koło starej Kuźni Wodnej (czy ona jeszcze dzisiaj stuka?), Domu Szwajcarskiego (dziś hotel "Dwór Oliwski") aż do Doliny Radości. W niedziele między godziną 10 a 13 znalezienie tam miejsca graniczy z cudem. Wszyscy narciarze spotykają się tu na przerwie przed obiadowej. Przed budynkiem stoją zgodnie oparte o ścianę narty jedna para obok drugiej. "Norweg" obok lepszego wydania "desek od skrzyni". Z Doliny Radości organizowany jest również często bieg długodystansowy dla starszych i młodszych. Po wejściu pod górę i zjechaniu, spotyka nas tu nagroda podana nam hojnie szklanka słodkiej herbaty. Przy świetle księżyca nawiedzeni i zapaleni narciarze organizują tu nawet w mroźne noce biegi przez zaśnieżony las.


Tor saneczkowy w pobliżu ul. Słonecznej - około 1925 roku
ze zbiorów Mirosława Piskorskiego

Jeszcze piękna jazda powrotna z paroma miłymi szusami aż do Abrahama i tramwaj zawozi mnie z powrotem do domu. Zmęczony błogo zanurzam się pod kołdrę. Jednak ledwo co zamknąłem oczy a znów słyszę przeraźliwy dźwięk budzika. To nie może być znowu ranek!

Zaspany podchodzę chwiejnym krokiem do okna. Deszcz stuka w szyby, łyse gałęzie wyciągają do mnie swoje ręce. No tak, teraz już wiem. Jestem rozbudzony. Moja piękna zimowa niedziela była tylko snem. Wspomnienie pięknych, niezapomnianych czasów i domu rodzinnego.

Zmęczony zaczynam się ubierać. Powoli schodzę po schodach. Stojąc przed drzwiami wejściowymi przechodzi mnie dreszcz, podnoszę kołnierz płaszcza i rozkładam parasol. Tam były narty ? moi dobrzy i zaufani towarzysze zimy w miejscu rodzinnym, tu trzymam ten bezosobowy parasol! A mimo wszystko sen i wspomnienie pozostają, pomagając wiele przezwyciężać.

Heinz Vanselow

Tłumaczenie: Stella Wawrzyniak / Tomasz Strug

Wspomnienia z oliwskiej części Forum Danzig Gdańsk.
Tytuł oryginalny: "Traum vom Danziger Winter" Von Heinz Vanselow
Aus "Unser Danzig" Nr. 03 vom 01.02.1957, Seite 18


Zjazd na sankach z Pachołka - początek 2010 roku

 

 

Ostatnio zmieniany wtorek, 08 styczeń 2019 11:48

Historia

Motława czyli historia boiska, którego…

Boisko z prawie stuletnią historią przestało istnieć. Przy ul. Kościerskiej w Oliwie wychowały się pokolenia mieszkańców tej dzielnicy, ale także piłkarze, którymi Gdańsk się szczyci. Niedawno posadzono tam kilkaset drzew...

04-03-2019 1668 Historia

Włókniarz Oliwa

Pan Marek Gosieniecki przesłał nam ciekawe zdjęcie, które może rozpocznie odtwarzanie sportowej historii powojennej Oliwy. To zarazem historia znikającego na naszych oczach boiska przy ul. Kościerskiej, które lata świetności przeżywało...

16-02-2019 854 Historia

  1. Najnowsze
  2. Oceniane
  3. Komentarze

Newsletter

Kalendarium tekstów

« Kwiecień 2019 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30