Reklama

Makówka działa. Nie wszędzie – Wiadomości z Paszczyny

Korespondent Łoś poszedł na stoisko z kurczakami na gdańskiej hali targowej …

Instalacja "Warde" - jedna z kinetycznych rzeźb-kwiatów ustawionych na skwerze Vallero w Jerozolimie. Realizacja: HQ Architects. Fot. Dor Kedmi
Udostępnij facebook twitter Whatsapp Drukuj Wyślij emailem

W Jerozolimie latarnie uliczne zrobili żywcem maki kwitnące przypominające. Jak staniesz pod nimi to rozchylają się i dają cień w upalne dni.

Przed kilku laty oglądałem film o Izraelu. Stacja uzdatniania wody pobieranej z morza odległego o kilkanaście kilometrów. Skomplikowany system urządzeń i jedna osoba obsługi. Oprowadzający z uśmiechem na twarzy mówi, że u nich stawia się na… i tu pokazał głowę. Kiedyś z Polski przyjechał.

Była emigracja powojenna, ucieczka przed pogromami, później rok 68. W sposób niezwykle udany pozbyliśmy się wybitnych intelektualistów, fachowców w wielu dziedzinach, ludzi kultury.

Rozsiani są po całym świecie. Zostaliśmy MY.

Stoisko z kurczakami na gdańskiej hali. Podchodzi pani i podejrzliwym okiem łypie na ladę. W pewnej chwili wypala:

te kurczaki to aby nasze? Nasze, nasze, prawdziwe, polskie. Włączam się zanim oszołomiona pani zza lady coś powiedziała. Karmione polskim zbożem zbieranym przez jasnowłosych rolników. Wszystkie mają polskie rodowody. Nawet polskie jaja może pani tu kupić.

Polazłem na nabiał. Za mną znana z widzenia pani starsza. Mieszka niedaleko, z mężem często i gęsto kłócą się niezbyt sympatycznie podczas spacerów. Znam ją jeszcze z czasów naszego kiosku Ruchu na Szerokiej. Pani zakochana w miłościwie panującej władzy i kościółku. Tak zawsze mówiła.

O kozim serze gadamy, schodzi na Beskid Niski, gdzie znajomi mają kozy i fajne sery robią.

Ooo. Byłam niedaleko. W Przemyślu syn kupił mieszkanie. Takie na wakacje. Piękne miasto, ale nie byliśmy długo. Tu ścisza głos i konspiracyjnie dodaje; pełno tam Ukraińców. Piękne miasto mówię, kościoły. Pani przerywa i dodaje przy którym syn ma mieszkanie. Cerkwie piękne, kończę swoją wypowiedź. Pani milknie i nie kontynuuje tematu.

Zaglądam na TVP. Przyznaję. Czytam jak rośnie Konfederacji. Widzę żołnierzy, legionistów i inne formacje boskie. Zdrowych chłopów, którzy zamiast pomóc w hospicjach bawią się w miecze, przemarsze czy chodzenie z wielkim różańcem po ulicach miast. Słucham słów nienawiści do innych. Przedziwny świat powstaje wokół.

Jedno wiem.

Zdolni jesteśmy. Bardzo. Do wszystkiego.

Może dlatego, że zostaliśmy tylko MY.

Korespondent Łoś