Reklama

Sąsiedzi – Wiadomości z Paszczyny

Kilka dni mieszkałem w Oliwie. W spokojnej okolic, niedaleko Uniwersytetu. Spokojne rozmowy sąsiedzkie przez płot. Siłą rzeczy rozmawiało się cicho. W sklepikach wszyscy się znają.

Sąsiedzi – Wiadomości z Paszczyny
Udostępnij facebook twitter Whatsapp Drukuj Wyślij emailem

Panie sprzedające sympatycznie gaworzą z klientami. Ci starsi zagadują.

Panie Czesławie, panie profesorze, pani Marysiu

– słychać co chwilę.

To co zawsze, panie Wiesiu? Pięknie pani wygląda pani Aniu. Mam dla pani świeży twarożek.

Jakże dziwny, inny i dawno zapomniany w centrum miasta świat. Świat sąsiadów. Takich mieszkających na stałe, a nie na dwa – trzy dni.

Wróciłem wczoraj w epicentrum jarmarku. Problem z dojazdem, zastawione ulice i chodniki pomimo zakazów. Hałas nie do wytrzymania. W jedynym w pobliżu sklepie, czyli Biedronce tłumy. Szybkie żarcie do podgrzania i pełne wózki alkoholu. W nocy impreza na Świętojańskiej. Na ulicy.

O pierwszej w nocy polscy turyści opanowali nasze krzesełka na zamykanym podwórku.

Rusz się, ku..a. Spier..aj. I tak dalej.

O trzeciej nad ranem na spanie wracali Niemcy. Wrzaski na całe podwórko. Kłótnie, przepychanki. Do trzeciej nad ranem łomot muzyki z oddali. Bardziej basów.

Schyłkowy wiekowo jestem, ale tęsknię do dawnych czasów. Tych sąsiedzkich. Tych swojskich. Bo miło spotkać turystę, ale tu się przecież żyje. Albo powinno. Czasu poszanowania dla ludzi.

Przy takiej niezrównoważonej eksploatacji miasta ryzykujemy jego upadek

– mówi architekt Jacek Dominiczak, komentując turystyczne przemiany krajobrazu Gdańska. To z Polityki.

Myślę, że ten upadek już się jakiś czas temu rozpoczął. Z tych kolan już nie wstaniemy. Będzie gorzej. Bo miasto powinno być dla mieszkańców, a nie na sprzedaż. Jak panienki przy drodze.

Korespondent Łoś

Ostatnia edycja: 29 lipca, 2025 o 18:59