Wiesz o czymś co
wydarzyło się w Oliwie?
Napisz o tym!
Reklama w serwisie
StaraOliwa.pl – Oliwa i jej mieszkańcy
Sprawdź!
Reklama

Bandera legendarnej Flotylli Pińskiej przez dekady była ukryta w Oliwie

W Wojskowym Biurze Historycznym zaprezentowano wyjątkowy artefakt związany z dziejami Flotylli Pińskiej – oryginalną banderę zdjętą we wrześniu 1939 roku z masztu okrętu sztabowego ORP „Admirał Sierpinek”. Przez dekady bandera znajdowała się w jednym z oliwskich domów.

Bandera legendarnej Flotylli Pińskiej przez dekady była ukryta w Oliwie

Rodzinną relikwię przedstawił na konferencji prasowej w Warszawie Tomasz Strug, syn ówczesnego stersygnalisty mata okrętowego Józefa Struga, który w dramatycznych okolicznościach uratował banderę. O jej znaczeniu opowiedzieli m.in. Lech Parell, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, oraz Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Premiera.

– Do Instytutu Strat Wojennych zgłosił się pan Tomasz Strug, od pewnego czasu śledzący naszą działalność – relacjonował dr Bartosz Gondek, dyrektor Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego. – Jego ojciec, mat okrętowy Józef Strug, służący na okręcie sztabowym Flotylli Pińskiej, zdjął banderę z masztu tuż przed samozatopieniem jednostki. Następnie, ukrywając ją, przeszedł cały szlak bojowy marynarzy flotylli, aż po bitwę pod Kockiem u boku gen. Kleeberga. Artefakt przetrwał w ukryciu całą wojnę, a po latach został przekazany synowi.

Sam Tomasz Strug podkreślił osobiste znaczenie pamiątki.

To dla mnie więcej, niż pamiątka – to most łączący pamięć o moim ojcu z historią naszej ojczyzny.

Znaczenie artefaktu

W konferencji uczestniczyli także przedstawiciele instytucji państwowych. Lech Parell, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, podziękował rodzinie Strugów za przechowanie bandery.

Fakt, że marynarka operowała nie tylko na morzach, ale też na wodach śródlądowych, niestety nie jest wśród żyjących dziś Polaków powszechnie znany. To, że możemy zobaczyć i dotknąć ocaloną banderę, niezwykle przybliża nam historię II wojny światowej – podkreślił Lech Parell

Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zauważył, że sprawa idealnie wpisuje się w misję Instytutu Strat Wojennych.

Prof. Grzegorz Motyka, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego, dodał natomiast, że Flotylla Pińska pozostawiła po sobie niewiele materialnych świadectw, a odnaleziona bandera wypełnia tę lukę.

Flotylla Pińska – strażniczka wschodnich granic

Flotylla Pińska została utworzona w 1919 roku i działała na Prypeci, Pinie i Strumieniu – akwenach zwanych Morzem Pińskim. Jej zadaniem była kontrola szlaków wodnych, ochrona wschodnich granic II Rzeczypospolitej i wsparcie wojsk lądowych. W szczytowym okresie liczyła około 900 marynarzy i żołnierzy.

Centralnym okrętem formacji był ORP „Admirał Sierpinek”, wprowadzony do służby w 1920 roku jako jednostka dowodzenia flotylli. We wrześniu 1939 roku, wobec przewagi sił nieprzyjaciela i niskiego stanu wód, okręt został zatopiony, aby nie wpaść w ręce wroga.

Odnaleziona bandera, ocalała dzięki odwadze jednego z marynarzy, dziś stała się symbolem pamięci o tej wyjątkowej formacji i jej wkładzie w obronę wschodnich granic II RP.

Józef Strug w czasach służby we Flotylli Pińskiej.

Uratowana przed Armią Czerwoną bandera znajdowała się przez ostatnie sześć dekad w Oliwie, gdzie na przełomie lat 50 i 60 XX wieku osiedlił się Józef Strug. Po wojnie został legendarnym Kapitanem Żeglugi Wielkiej i jednym z najbardziej doświadczonych ratowników morskich Polskiego Ratownictwa Okrętowego.

Relacja naocznego świadka zatopienia okrętu

Poniżej relacja naocznego świadka — bosmanmata Jana Sobiegraja, zaokrętowanego na jednostce sztabowej ORP „Admirał Sierpinek”, zatopionego na pododcinku „Sytnica”. Opis ten zaczerpnęliśmy z książki Mariusza Borowiaka „Zapomniana flota. Mokrany – Polska Marynarka Wojenna w wojnie z Rosją Sowiecką w 1939 r.”.

[….] Radiotelegrafista, starszy bosman [Marian – przyp. M.B.] Radziejewski, przysługiwał dowódcy [porucznikowi marynarki Januszowi Marciniewskiemu – przyp. M.B.] kartkę papieru wypełnioną cyframi. Dowódca wszedł do sterburdy, polecił pomocnikowi opuścić pomieszczenie i zająć się rozszyfrowaniem radio-depeszy. Oto jej treść:

Dziś o godzinie 06.00 granice nasze od strony wschodniej zostały przekroczone przez armię sowiecką. Rozkazuję: akta okrętowe spalić, załogę spieszyć, jednostki zatopić. Wycofać się na m. Ładce, dotrzeć do m. Płotnica, tam dołączyć do batalionu z rejonu Mostów Wolańskich. Walki z żołnierzami sowieckimi nie wszczynać. Podpisał kmdr por. Henryk Eibel.

Dowódca okrętu, por. mar. Marciniewski zebrał kierowników działów i wydał następujące polecenia:

— przygotować załogę do opuszczenia okrętu;

— akta kancelarii sztabowej oraz akta z kabiny d-cy Flotylli wynieść na ląd, ułożyć w stos, polać naftą i spalić;

— radiostację nadawczo-odbiorczą zniszczyć;

— kierownik magazynu przygotuje kingstony, luki i iluminatory do zatopienia okrętu;

— bosman okrętu zbierze wszystkie akta i dzienniki okrętowe do spalenia na stosie.

Załoga ma ubrać świeżą bieliznę, granatowe ubrania, kurtki lub płaszcze, dobre i wygodne obuwie. Każdy ma zabrać zapasową zmienną bielizny, pasy, ładownice i po 90 szt. naboi do kbk oraz broń ręczną. Starsi podoficerowie broń krótką. Każdy zabierze ze sobą zrolowany koc oraz osobiste bagaże, jak walizki, teczki, neseserki, nie obciążać się zbytnim bagażem. Trasa do pokonania w pierwszym etapie wyniesie około 20 km. Załogę należy zaopatrzyć w suchy prowiant na 3 dni; nie dopuszczać do jakiejkolwiek paniki.

Załoga z pozornym spokojem ducha przystąpiła natychmiast do wykonania nakazanych czynności; czasu było niewiele, a odległość od granicy wynosiła zaledwie 25 km. Ludzie uwijali się ożywani, coś zaczynało się dziać. Znalazłem chwilę, aby przebrać się; przy tej okazji owinąłem biodra nową banderą małych rozmiarów; była ona użyta tylko raz na topie masztu, podczas ostatniego święta Flotylli na Jeziorze Horodyszcze w dniu 3 lipca, kiedy cała Flotylla podnosiła wielką galę banderową. […]

Padł rozkaz: „Załoga opuścić okręt”; pozostało 3 ludzi załogi maszynowej i 2 sterygnalistów. Załoga otoczyła kołem przygotowany już stos. Bosman okrętowy, trzymając w ręku ostatni dokument, sprawdził listę załogi. […]

Dowódca, stojąc na górnym pokładzie, rzucił ostatnie rozkazy: „Otworzyć kingstony, luki i iluminatory”, a po krótkim gwizdku: „Do bandery i masztu!” oraz „Bandery i znak dowódcy opuścić!”

Powoli bandera i znak dowódcy spłynęły w dół, załoga na lądzie zamarła w postawie na baczność. Teraz por. mar. Marciniewski zakomenderował:

„Banderę i znak dowódcy do połowy podnieść!”.

„Reszta załogi opuścić okręt”.

Ostatni z trapu ORP Admirał Sierpinek zszedł dowódca i stanąwszy wśród załogi rozkazał zapalić stos. Wkrótce języki płomieniami ogarnęły całą powierzchnię stosu i strzeliły w górę. Padła komenda: „Czapki zdejm!” i od płonącego stosu rozniósł się po poleskiej głuszy Hymn Narodowy. Rozgrzane powietrze nad płonącym stosem uniosło w górę czarną perzynę, niczym roje jaskółek latających nad drzewami. I znów ze ściśniętych marynarskich krtani popłynęła pieśń „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…”.  

Łza zakręciła się w niejednym oku, kiedy kadłub okrętu z wolna chylił się na prawą burtę. Ognisko dogorywało, wybuchały snopy iskier, kiedy bosakami poruszano żar, aby dokładnie wszystko spłonęło. Porucznik Marciniewski zwrócił się do swoich ludzi:

„Przyjaciele! Dziś spędziliśmy ostatni dzień służby w Marynarce Wojennej na ORP Adm.[irał] Sierpinek; symbol godła Ojczyzny pozostanie w naszych sercach, nie odbierze go nam żadna siła ani przemoc. Gwałt dokonany na naszej Ojczyźnie skończy się tryumfem dla nas, choć czekają nas ofiary i cierpienia. Obmyślmy spotkali się kiedyś w wolnej ojczyźnie – tego wam życzy wasz dowódca”.

Ko


Opublikowano

,

Tagi

Reklama

Podobne artykuły