Dawna zajezdnia przy al. Grunwaldzkiej 535-537 to unikat na skalę województwa. Wzniesiony około 1870 roku zespół budynków od blisko trzech dekad figuruje w rejestrze zabytków. W decyzji o wpisie z 1996 roku czytamy, że obiekt zasługuje na „ścisłą ochronę konserwatorską” ze względu na zachowaną pierwotną bryłę i jednorodny wyraz architektoniczny. Dziś te wartości stoją pod znakiem zapytania.
Milcząca zgoda i „drastyczna rozbudowa”
Historia negocjacji wokół planu miejscowego (nr 0278 Oliwa Górna) budzi emocje. PWKZ dwukrotnie – w kwietniu i czerwcu 2025 roku – odmawiał uzgodnienia projektu. Jednak trzecia wersja planu została zaakceptowana w trybie tzw. „milczącej zgody”. Oznacza to, że organ konserwatorski nie przedstawił stanowiska w terminie, co ustawowo uznaje się za akceptację projektu.

Dla przedstawicieli Rady Dzielnicy Oliwa to sygnał alarmowy. Ich zdaniem obecny kształt dokumentu jest sprzeczny z istotą ochrony zabytku.
– Proponowane zapisy planu prowadzą do unicestwienia wartości obiektu – przekonuje Tomasz Strug, Przewodniczący Zarządu Dzielnicy Oliwa. – Dopuszcza się nadbudowę historycznych budynków do 16 metrów, co oznacza podwyższenie ich o dwie kondygnacje. Co więcej, w sąsiedztwie ma powstać 28-metrowa „dominanta”.
Inwestycja pod znakiem zapytania
Zabytek w 2016 roku nabyła spółka Idea Invest (obecnie należąca do Doraco). Choć początkowo zabezpieczenie niszczejącego obiektu wlewało w serca mieszkańców nadzieję, przedstawione dwa lata temu wizualizacje wywołały falę krytyki. Oliwianie obawiają się, że historyczna cegła i kameralna skala miejsca znikną pod naporem nowoczesnej, ahistorycznej zabudowy.
Radni dzielnicy zwracają uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: brak ekspertyz technicznych. Inwestor do tej pory nie przedstawił dowodów na to, że tak radykalna ingerencja w strukturę budynków nie doprowadzi do ich konstrukcyjnej zagłady.
Apel do Ministerstwa
W swoim wniosku do resortu kultury Rada Dzielnicy Oliwa argumentuje, że działania (lub ich brak) ze strony wojewódzkiego konserwatora nie służą zachowaniu autentyzmu formy i materiału zajezdni. Społecznicy obawiają się również paraliżu prawnego – jeśli plan miejscowy będzie sprzeczny z decyzją o wpisie do rejestru, może zostać zaskarżony i uchylony. To oznaczałoby dla zabytku kolejne lata degradacji i niepewności.
– Dobro zabytku oznacza dla niego znalezienie dla niego nowej funkcji, ale z poszanowaniem jego gabarytów i historii – podsumowuje Tomasz Strug. – To świadectwo minionej epoki, które musimy zachować dla kolejnych pokoleń w formie autentycznej, a nie jedynie jako fragment elewacji wkomponowany w nowoczesny biurowiec czy budynek mieszkalny.
Teraz ruch należy do Ministerstwa. Decyzja o objęciu nadzorem merytorycznym PWKZ może przesądzić o tym, czy Oliwa zachowa jeden ze swoich najcenniejszych zabytków z czasów rewolucji przemysłowej, czy też stanie się on kolejnym przykładem tzw. „fasadyzmu”, gdzie z oryginału pozostaje jedynie nazwa i wspomnienie.
Latami czekając na ratunek – wymowna „rolka” w sieci
Determinacja mieszkańców i radnych dzielnicy wynika z frustracji narastającej od lat. Aby zobrazować skalę zaniedbań i opieszałości urzędniczej, w mediach społecznościowych pojawiło się wymowne nagranie. Specjalna „rolka” (reel) pełni rolę swoistego kalendarza bezczynności – pokazuje, jak wiele czasu upłynęło od momentu sprzedaży budynku przez miasto w 1998 roku i jak niewiele w tym czasie zrobiono, by realnie zabezpieczyć historyczną tkankę przed degradacją i kontrowersyjnymi zmianami.
Materiał wideo ma dobitnie pokazać, że lata „milczenia” i braku stanowczych kroków ze strony organów konserwatorskich, które zamiast stać na straży litery prawa zapisanego w rejestrze zabytków, dopuściły do obecnej sytuacji.
Karo






