Wiesz o czymś co
wydarzyło się w Oliwie?
Napisz o tym!
Reklama w serwisie
StaraOliwa.pl – Oliwa i jej mieszkańcy
Sprawdź!
Reklama

„To była niewypowiedziana wojna”. Ministerstwo staje po stronie mieszkańców i odrzuca plany leśników dla Lasów Oliwskich

Koniec z fikcyjnym dialogiem nad trójmiejskimi lasami. Wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała oficjalnie odmówił zatwierdzenia Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Gdańsk na lata 2025–2034. Decyzja ta, poparta ostrym wpisem w mediach społecznościowych, ma zakończyć wieloletni konflikt na linii Lasy Państwowe – społecznicy.

Jedna z wycieczek po Lesie Oliwskim organizowana przez koalicję "Las Jest Nasz", mająca pokazać plany leśników na kolejną dekadę. Fot. Tomasz Strug

W piśmie z 16 lutego 2026 skierowanym do Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, ministerstwo nakazało gruntowną przebudowę planów dla gdańskich lasów. Powód formalny to niezgodność z wymogami ochrony przyrody. Jednak wiceminister Dorożała w swoim oświadczeniu na platformie X wskazuje na głębsze tło problemu – polityczne i społeczne.

„Nie mogą być tylko deklaracje”

Wiceminister podkreśla, że odmowa podpisu pod dokumentem to dowód na zmianę podejścia władzy do głosu obywateli.

Jeśli mówimy o słuchaniu ludzi, to nie mogą być tylko deklaracje. Dlatego nie mogę zatwierdzić Planu Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Gdańsk i poprosiłem Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych o stosowne modyfikacje – napisał Dorożała.

Decyzja ta jest odpowiedzią na lata napięć w Trójmieście, gdzie mieszkańcy bezskutecznie walczyli o ograniczenie wycinek w otulinie aglomeracji. Ministerstwo przyznaje wprost, że poprzednie lata były okresem głębokiego kryzysu zaufania.

Rozliczenie z przeszłością: „Niewypowiedziana wojna”

Będący również Głównym Konserwatorem Przyrody, wiceminister Mikołaj Dorożała (Polska 2050) w mocnych słowach odniósł się do polityki poprzedniego rządu wobec regionu, sugerując, że ignorowanie postulatów przyrodniczych miało podłoże polityczne.

„Powiedzieć, że Trójmiasto nie było faworytem rządu PiS to nic nie powiedzieć. Jak w soczewce widzieliśmy tam sposób działania PiS. Jak na nas nie głosujecie, to do widzenia i możecie zapomnieć o swoich postulatach ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego” – czytamy we wpisie wiceministra.

Dorożała nazwał ówczesną sytuację „niewypowiedzianą wojną między mieszkańcami, społecznikami, a ówczesnymi Lasami Państwowymi”.

Brak swobody w ignorowaniu ochrony przyrody

Kluczowym argumentem resortu jest interpretacja art. 105 ustawy o ochronie przyrody. Zgodnie ze stanowiskiem ministerstwa, Lasy Państwowe gospodarujące na terenie parku krajobrazowego nie mają dowolności w traktowaniu zapisów planu ochrony tego parku.

Wiceminister Dorożała, powołując się na opinię prawną z 23 stycznia 2026 r., podkreśla:

„Wniosek ten ma niebagatelne znaczenie, ponieważ wskazuje na relację między tymi dokumentami planistycznymi. Wynika bowiem z niego, że plan ochrony parku krajobrazowego wpływa na treść planu urządzenia lasu (…). Tym samym plan urządzenia lasu ma implementować treść planu ochrony parku krajobrazowego w całości i sporządzający PUL nie posiada w tym zakresie swobody.”

Oznacza to, że leśnicy muszą dostosować swoje plany wycinek i nasadzeń do rygorystycznych wymogów ochrony przyrody, a nie odwrotnie.

TPK i RDOŚ zgłaszały uwagi

Decyzja ministerstwa nie jest zaskoczeniem dla stron zaangażowanych w proces konsultacji. Jak wynika z treści pisma, projekt PUL spotkał się z uwagami ze strony samej dyrekcji Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, które dotyczyły m.in. konieczności modyfikacji gospodarki leśnej i ograniczenia użytkowania lasu.

Również Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gdańsku w swojej opinii z marca 2025 roku wskazywał, że przedłożony projekt jest niewystarczający w świetle celów ochrony TPK. Mimo to, wniosek o zatwierdzenie planu, który wpłynął do ministerstwa pod koniec października 2025 roku, nadal nie uwzględniał w pełni tych postulatów.

Dorożała stawia sprawę jasno – nowy dokument nie może być kosmetyczną poprawką:

„Decyzja o nowym PUL dla nadleśnictwa Gdańsk MUSI wychodzić naprzeciw mieszkańcom, MUSI uwzględniać tworzenie lasów społecznych i MUSI uwzględniać plan ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego”.

Co dalej?

Lasy Państwowe otrzymały jasny sygnał: dokumentacja musi zostać poprawiona i dostosowana do realnej ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. To przełomowy moment dla trójmiejskich aktywistów, którzy od lat wskazywali, że lasy wokół Gdańska, Gdyni i Sopotu pełnią przede wszystkim funkcję społeczną i retencyjną, a nie surowcową.

– O Boże jaka ulga. Dziękujemy. Co żeśmy się głupot i przeinaczeń nasłuchali na konsultacjach do PUL to nasze – napisała pod postem ministra na Facebooku jedna z mieszkanek Gdańska.

O komentarz poprosiliśmy Pawła Szutowicza z Koalicji „Las Jest Nasz”, która od lat aktywnie zabiega o ochronę Lasów Oliwskich.

Decyzja Ministra Dorożały o odmowie zatwierdzenia Planu Urządzenia Lasu
dla Nadleśnictwa Gdańsk na lata 2025-2034 to waży krok w dyskusji o gospodarce leśnej prowadzonej na terenie parków krajobrazowych. Wynika z niej wyraźnie, że Lasy Państwowe nie mogą dowolnie interpretować postanowień planów ochrony parków krajobrazowych i – co za tym idzie – powinny się w tym zakresie kierować stanowiskiem zarządów parków krajobrazowych
– odpowiada Paweł Szutowicz.

A jakie są konkretne skutki tej decyzji dla Lasów Oliwskich i całego Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego?

No cóż, raczej bym się nie spodziewał, że Nadleśnictwo Gdańsk z dnia na dzień wstrzyma wszystkie wycinki do czasu zatwierdzenia poprawionego PULu – dzisiaj na mapie prac gospodarczych pojawiły się informacje o planowanych cięciach w leśnictwie Sopieszyno pod Wejherowem (tam też jest TPK ). Natomiast chciałbym wierzyć, że nowy PUL wyłączy z użytkowania większość strefy BM_I_3 planu ochrony TPK. Jest to obszar o największej wartości przyrodniczej i społecznej, poza rezerwatami, obejmujący prawie całość Lasów Oliwskich. I to właśnie wycinki zaplanowane w tych lasach budziły najwięcej zastrzeżeń kierownictwa TPK oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, które legły u podstaw decyzji Ministra – komentuje przedstawiciel Koalicji „Las Jest Nasz”.

Ts

Reklama

Reklama

Podobne artykuły