W Krakowie sygnałem były sprawy dzielnicy Kazimierz. Zaniechanie miasta. Skrajna prawica pod hasłem ratowania mieszkańców zbudowała potężną piramidę niechęci i poszło lawinowo. Politycy wykorzystali mieszkańców do zdobycia swoich celów. Odwołanie to pierwszy etap. Drugim będą wybory na nowego prezydenta Krakowa. Kto wystartuje, kto przekona? Kandydaci są. Czyści garnitur Braun, ludzie Mentzena.
To co wydarzyło się w Krakowie jest sygnałem dla innych dużych miast w Polsce. Nic nie może wiecznie trwać. W każdym z miast narasta niezadowolenie. Sprawy deweloperki, zieleni, inwestycji wbrew mieszkańcom. Do tego dochodzi najgorsze. Totalne olewanie mieszkańców i ich problemów. Działania fasadowe, pod publiczkę. Pokazy arogancji władzy. Wtedy okazuje się, że nawet władza z najlepszym CV polegnie.
Bo nie można tylko grać na uczuciach i wielkich słowach o wolności. Szczególnie, gdy te słowa nie przekładają się na codzienne życie. Wtedy wejdą skrajni. Ci z drugiej strony. Bo nie dla dobra miasta i mieszkańców to robią. Dla nawiedzonej chęci władzy.
Wina leży po każdej ze stron. Ale trzeba pamiętać, że ostrzeżenia ze strony mieszkańców były. Samouwielbienie i arogancja może prowadzić do katastrofy. Najsilniej odczują to ludzie i samo Miasto.
Pora się otrząsnąć. Panie i panowie prezydenci. Bo lawina już się czai. Pierwsze kamyki już lecą. Jak ruszy będzie za późno.
Korespondent Łoś








