Wiesz o czymś co
wydarzyło się w Oliwie?
Napisz o tym!
Reklama w serwisie
StaraOliwa.pl – Oliwa i jej mieszkańcy
Sprawdź!
Reklama

Wiadomości z Paszczyny – Twardy orzech do zgryzienia

Urokliwymi uliczkami chadzał Paweł Huelle. Po sąsiedzku mieszkał Hanneman Stefana Chwina. Małe uliczki pełne ogrodów i tajemniczej zabudowy noszą imiona pisarzy, poetów albo bohaterów książkowych opowieści. Nawet z bajek.

Wiadomości z Paszczyny – Twardy orzech do zgryzienia

Niedawno powstała nowa kawiarenka. Kawiarnia LAS. W starej, odremontowanej willi. Stare drzwi, stara posadzka. Pyszna kawa. W niedzielny wczesny poranek komplet gości. Młodzi, średni, starsi. Kilka osób z psami. Spacer poranny. Wszyscy mili, sympatyczni. Zagadują się nawzajem. Dzięki psom także. Starzy i nowi mieszkańcy.

Każdy zakątek tworzyła zgrana społeczność lokalna. Sąsiadami z lat 60 byli znani architekci, lekarze, inżynierowie i posiadacze innych zawodów.

Na początku ulicy dom miał znany architekt. Zmarł w średnim wieku. Na studiach w teatrzyku BimBom działał. Na spotkania przy kominku przychodził sąsiad mieszkający kilka domów dalej. Kominek miał pierwszy wśród mieszkańców tej ulicy. Projekt z niemieckiego miesięcznika poświęconego kominkom. Takiej kominkowej Burdy. Panowie popijali polski calvados (Polska Jesień) lub jarzębiak. Rytuałem po odpaleniu kominka było położenie się na podłodze. Zanim zaskoczył to dym snuł się po całym pokoju i tylko nad samą ziemią można było złapać oddech. Rozmowy o sztuce i świecie i o życiu. Tak po prostu.

Sąsiad z końca ulicy ma kilka lat do setki. Sadzi, sieje i zbiera plony. Ma foliową szklarnię własnej roboty. Od wczesnej wiosny cały dzień kopie w ogródku. W pokoju okna zastawione małymi doniczkami, których zawartość niedługo trafi do ziemi. Darami ziemi dzieli się z sąsiadami. Raz w tygodniu wyprowadza z garażu kombiaka i jedzie do marketu po zakupy. Zimą przesiaduje przy oknie z kieliszkiem czerwonego wina. Dla zdrowotności.

Rytuały są różne. Ktoś idzie na poranny spacer z psem i zawsze wraca z kawą z Żabki. Inny sąsiad uwielbia wieczorne spacery, z których wraca zawsze z Żabkowym otwartym piwem w garści. Inny sąsiad uwielbia przesiadywać na tarasie z francuskim winem w kieliszku. Przesiadywanie w ogrodzie jest tradycją. Podobnie jak pogaduchy przy płocie. Z lewej, prawej strony czy z akurat przechodzącym. Takie życie.

Dwa domy dalej po skosie rośnie duży orzech. Pod nimi tradycyjny składzik. Co kilka minut słychać pacnięcie o daszek. Na drzewie szaleją wiewiórki. Śmigają góra – dół. Łapią te strącone i w nogi. Mają konkurencję w postaci siwych wron. Te z orzechami odlatują na najbliższe dachy i próbują walić dziobem w zdobycz. Czasem sturlają ją do rynny. Czasem lecą kawałek dalej i podrzucają na jezdnię pod koła samochodów. Obserwują i przylatują na gotowe. Rozjechane. Kilka razy rzucałem im nowe orzechy. Z radością przyłączały się do zabawy. Miałem wrażenie, że z lubością przymykają oczy i lekko ciamkają wybierając kawałki orzechów ze rozbitych skorupek.

Jeszcze w ubiegłym tygodniu po ogrodzie biegały jeże. Biegały. Dosłownie. Przyjrzyjcie się jak to robią. Gdy siedzisz cicho to potrafią dosłownie przejść po stopach. Wiedzą, że tutaj im nic nie grozi. Latem zawsze mają pojemniczek z wodą, a czasem i jedzenie się znajdzie. Jeżowe, czyli kocie. Takie zalecają znawcy tematu.

Szarówka się robi i gimnastyczne wygibasy zaczynają nietoperze. Akrobacje jakich pozazdrościć mogą najlepsi piloci. Za chwilę wrzask kun kłócących się na starym modrzewiu.

Przyroda powoli pokornieje. Coraz częściej czuć w powietrzu piękny zapach kominkowego drewna.

Pierwsze dni jesieni w Oliwie. Gdańsku – Oliwie.

Korespondent Łoś


Opublikowano

Reklama

Podobne artykuły